Midżor – 2168 m n.p.m.
data zdobycia szczytu: 07.05.2010
Magda & Dziku & Aga & Łukasz & Laura & Asia & Artur

…Ostatnim etapem podróży była Serbia i Midżur smakowany przez nas z radością niczym wisienka na wspaniałym torcie. Zanim postawiliśmy nasze stopy na szczycie mieliśmy burze gradowe (dwukrotnie) i biwak pod wodospadem i do niczego niepodobne serbskie wioski. Stare chatynki, sklecone z drewna i gliny, obwieszone klepsydrami ze zdjęciami zmarłych, były domem dla równie wiekowych mieszkańców. Dziwnym zbiegiem okoliczności, za sprawą załamania się pogody, właśnie tu „pozwoliliśmy sobie na odrobinę luksusu” i noc przed zdobyciem Midżuru przespaliśmy w hotelu pod wiszącą
skałą Babin Zub, oddając się rozkoszom kąpieli w ciepłej wodzie i lokalnej kuchni. Bataki – ten smak zapamiętamy na długo). To co było najbardziej niezwykłe w wędrówce na Midżur to nasz pies przewodnik. Niespodziewany towarzysz, który poprowadził nas na szczyt (na dole otrzymał zasłużoną kiełbasę)…
Całą relację z Bałkańskiej majówki możecie przeczytać tu: Korab (Macedonia)



