W coś ciepłego
… a tak poważnie:
Buty – Przy wielodniowej zimowej wędrówce niewskazane są tzw. skorupy. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się buty w których stopa pracuje np.
skórzane, dobrze zaimpregnowane, a jeżeli stosujemy buty telemarkowe to najlepiej takie z wyjmowanym wewnętrznym botkiem. Powinny być 2-3 numery za duże, żeby można było w nie oprócz stopy upchnąć jeszcze 2-3 pary skarpet i jeszcze żeby został luz. Ciasnota w bucie sprawia, że krew w stopie wolniej krąży i łatwiej może dojść do odmrożeń. Powinniśmy móc w bucie swobodnie poruszać palcami.
Skarpety – nam najlepiej sprawdziły się skarpety z wełny merino. Wielu podróżników i polarników poleca taką metodę ochrony stopy przed zimnem: założenie na nogi pierwszej skarpety, na nią woreczka foliowego, na to drugą skarpetę i potem buta. Ochrania to wewnętrzną skarpetę przed wilgocią i w rezultacie zapobiega utracie ciepła. Na noc na stopy zakładamy obowiązkowo suche skarpety, a te wilgotne chowamy do śpiwora lub jeszcze lepiej pod ubranie, żeby je wysuszyć.
Bielizna termiczna – używaliśmy zimowej bielizny z wełny owiec merynosów wool 75 – 100% w stosunku do włókien syntetycznych (Brubeck, Devold Expedition). Ważne, żeby bielizna przylegała do ciała. W bardzo niskich temperaturach może zajść konieczność założenia kilku warstw.
Kurtka puchowa/sweter puchowy – przydaje się głównie na postojach, w namiocie oraz w drodze przy wybitnie ekstremalnych warunkach. Egzamin zdaje zasada, że lepiej zmarznąć niż się spocić. Ciekawym rozwiązaniem jest wewnętrzna kieszeń do której się kompresuje kurtkę.
Kurtka zewnętrzna – używaliśmy kurtek bez membrany (membrana przestaje oddychać poniżej -15 ) ze specjalnego materiału oddychającego w niskich temperaturach dedykowanego polarnikom. Z naszych obserwacji – kurtki bardzo słabo oddychały w temperaturze -10 i wyższej. Kurtka powinna mieć wysoką gardę i kaptur na tyle duży, żeby w razie potrzeby schować pod niego kask (chyba, że nie przewidujemy takiej opcji), suwaki pod pachami, spore kieszenie na drobiazgi (zapałki, podręczną apteczkę, coś słodkiego, okulary, dokumenty, pomadkę ochronną, scyzoryk, czołówkę, cienkie zapasowe rękawiczki, gwizdek itp.) i być na tyle obszerna, żeby zmieścić pod nią gruby polar i kurtkę/sweter puchowy.
Na głowę: kominiark
a (nie zachodząca na usta bo skraplająca się para którą wydychamy zamarza na kominiarce) lub cienka ale ciepła czapka + czapka uszanka chroniąca przed wiatrem (nasze miały dodatkowe pasy zabezpieczające nos i brodę mocowane do czapki na rzepy – zamiast tego można użyć dwóch chust i ochronić te części twarzy) najlepiej z futrem dookoła twarzy. Dodatkowo miejsca nieosłonięte niczym np. kości policzkowe można zabezpieczyć zwykłymi plastrami lub specjalnymi plastrami rehabilitacyjnymi stosowanymi przez sportowców (nie używaliśmy ich)
Rękawiczki: cienkie rękawiczki palczaste(2 – 3 pary) + ciepłe łapawice puchowe lub syntetyczne (warto zabrać 2 pary łapawic w razie zgubienia jednych lub konieczności założenia obu naraz). Warto nauczyć się przed wyjazdem wykonywać wszystko w rękawiczkach: rozbijać namiot, przygotowywać jedzenie, zakładać buty, narty etc., mając świadomość, że na wyprawie będą jak nasza druga skóra
Rękawiczki – szczególnie łapawice – powinny mieć pętle na nadgarstki zapobiegające ich zgubieniu)
Ciepłe polary, spodnie membranowe, spodnie polarowe, stuptuty – dobrze jeżeli są ciut za duże gdyż gdy zmarzną bardzo ciężko je założyć na buty (warto zabrać kawałek cienkiej linki kevlarowej w razie przetarcia pasków zachodzących na buty), overbooty*, maska neoprenowa, syntetyczna, najlepiej bezszwowa bielizna osobista. Dla zmarźluchów przydatne są puchowe botki do namiotu.
WAŻNE: Buty, skarpety, rękawice trzeba na noc chować do śpiwora. Nie należy butów zostawiać w przedsionku namiotu, inaczej zamienią się przez noc w twardą skorupę.
Przygotowano na podstawie doświadczeń zebranych na zimowej wyprawie na Ural Subpolarny www.dziaba.com.

